wtorek, 2 sierpnia 2016

trasa Mrzeżyno - urocza, nieskazitelna

Do Mrzeżyna, od strony zachodniej, jedzie się przez pewien czas dość długim odcinkiem drogi pozbawionym chaosu, zabudowy czy pędu życia. Jedzie się przyjemną, jednopasmową drogą i aż chce się zwolnić aby napawać się właśnie widokiem samej drogi.
To tu można prowadzić i rozglądać się wokół na otoczenie, bo kierowcy jadą spokojnie i bezpiecznie (przynajmniej ja natrafiłam na taki czas). Nikt nie trąbi, nie wymusza nerwowej atmosfery. Jedzie się pojedynczo, bez natłoku pojazdów.
Jeżeli potrzebujecie się przejechać i pomyśleć za kółkiem - ta droga Wam to umożliwi.
Tu możecie myśleć, krzyczeć, śpiewać i nie przejmować się, że ktoś Was zobaczy, czy odbierze po swojemu. Tu możecie pobyć ze sobą.

sobota, 16 lipca 2016

zachód słońca na trasie

Jak podróżujecie to zapewne nie raz natrafialiście na zachody słońca. Niektóre tak zdumiewają, a niektóre drogi są tak położone jakby się jechało prosto do nieba - prosto w to słońce.

Dzisiaj prezentuje Wam kilka z takich słonecznych widoków, na które natrafiłam na trasie.


wtorek, 5 lipca 2016

Trzęsacz, Pogorzelica, Rewal - kolejką przez świat

Kolejka nad Bałtykiem pomiędzy Trzęsaczem a Pogorzelicą, zatrzymująca się w Rewalu, Śliwinie, Niechorzu i Pogorzelicy pozwala zwiedzić i przedostać się do sąsiednich miejscowości, jak nie chce się ruszać samochodu.

Jak jechałam nią pierwszy raz, nie było jeszcze gotowych stacji.
Połączenie kilku miejscowości nadmorskich takim rodzajem komunikacji, nie dość że przyciąga wielu turystów, pozwala zwiedzić kilka miejscowości jednego dnia, ale także poczuć się jak w bajce i zobaczyć tereny przy miejscowościach, których nie ma się okazji zobaczyć z jezdni.

Moja podróż kolejką pozwoliła zwiedzić każdą z miejscowości jednego dnia. Jechałam wówczas ze znajomym. Rozpoczęliśmy podróż od pierwszej miejscowości, dojechaliśmy kolejką do końca, a później wracaliśmy na pieszo lub kolejką do każdej wcześniejszej, aż dotarliśmy ponownie do stacji nr.1
Chodzenia było wtedy sporo, ale udało się zwiedzić wszystko od deski do deski.

Od tego czasu sporo się zmieniło i rozwinęło.

Powstały stacyjki, widoczne są rozkłady jazdy, a w każdej miejscowości przybyło atrakcji. 
Teraz taką podróż warto by było podzielić na dni i użyć do tego samochód, aby móc zaoszczędzić więcej czasu, ale kolejką przejechać się trzeba, bo to niezapomniane przeżycie.

niedziela, 3 lipca 2016

rzepak - i życie staje się optymistyczne

Jak reagujecie na żółte pola rzepaku?

Zapewne część osób kichaniem - jeżeli uczulenie na pyłki nie daje spokoju ;)
A pozostali? - zapewne euforią, tak jak ja :)

Sesje ślubne i osobiste, na żółtych polach robią furorę, ale jak przyjemnie jedzie się na wycieczkę, kiedy kwitnie rzepak. Błękitne niebo, żółta ziemia i detale zielonych drzew, do tego kilka białych, kłębiastych chmur, i już można poczuć się jak w niebie.
Bardzo lubię takie kolorowe krajobrazowe widoki. Szkoda, że nie ma często takich połaci łąk w innych kolorach - np. dużo pól lawendowych, łąk pełnych czerwieni, różu, pomarańczy, bieli. To byłoby dopiero wrażenie widzieć taki ogrom kolorów.
Jak znajdę takie w trasie, to na pewno pojawią się na blogu.:)

Lampiony - marzenia wysłane w świat

Mieliście okazje puszczać do nieba lampiony z własnym przesłaniem lub lampion miłości? 
Jeżeli nie to spróbujcie.
Nie zawsze to prosta sprawa, bo kostki w lampionach rozpalają się wolno, a jak już zaczną płonąć to niestety szybko się kopcą i lampion nie chce unieść się do góry.
Trzeba pozwolić mu się unieść kiedy tylko będzie chciał i nie zatrzymywać go na siłę, bo może już wtedy nie odlecieć.

Oto widok lampionów w Noc Kupały w Szczecinie, na Jasnych Błoniach.
Prawda, że ciekawy widok?
Przypatrzcie się dokładnie, to dostrzeżecie również pełnie, która świeci pomiędzy tymi lampionami :)

Noc Kupały minęła niedawno, w czerwcu, ale zachęcam aby lampiony puszczać także z innych okazji. Jak macie jakieś dylematy, marzenia, cele do spełnienia to puśćcie taki lampion w swoich intencjach. Może przyniesie coś czego oczekujecie, tak jak to robią biedronki - na szczęście :) Próbować trzeba i szczęściu pomagać na wszelkie możliwe sposoby :)


sobota, 2 kwietnia 2016

ińsko - wspomnienie beztroskich chwil

Ińsko - miejsce mojej młodości. 
Dawniej, co roku, wraz ze znajomymi z liceum, w każde wakacje jechaliśmy do Ińska pod namioty, bądź do domków "promyk". Mimo, że nie umiem pływać, a wręcz mam traumę co do wodnych atrakcji, to uwielbiam miejscowości i miejsca do wypoczynku z wodnymi akwenami. Nie wiem skąd się to bierze i dlaczego uwielbiam morze, jeziora, rzeki, mimo że korzystam z nich przede wszystkim mocząc nogi ;)
Ińsko też właśnie tak na mnie wpływa. Na pomostach mogłabym siedzieć godzinami, mimo że po obu stronach jest woda. Z Ińska pamiętam jednak także takie chwile jak deszcz meteorytów, który oglądała połowa wypoczywających pod namiotami. My leżeliśmy na ledwo trzymającym się pomoście przy 'nurkach' i dawaliśmy okrzyki - ooooo, aaaaa - na każdą spadającą gwiazdę. Wspominam również kawiarenkę - bar na pomoście - świetna sprawa - z pysznymi hot-dogami i hamburgerami.
Pamiętam jak złamało się krzesło, kiedy mój kolega chciał usiąść właśnie z takim wielkim hamburgerem i cieszył się z ilości otrzymanego sosu. No niestety, przy upadku kotlet poleciał wysoko, koledze została w ręku sama bułka. Przerażona mina - bezcenny widok, który do tej pory powoduje uśmiech na mojej twarzy - złamane krzesło i radość z hamburgera skończyła się zanim się zaczęła. 
Wspominam także niebieskiego Subaru Impreze, który co sezon robił w Ińsku furorę. 
Brak wody lub zimna woda na polu namiotowym, przez która chodziliśmy brudni, muzyka puszczana z radia, z którym wszędzie chodziliśmy, to wszystko miało w sobie jakiś urok. W Ińsku liczy się przede wszystkim atmosfera. Tam nie potrzeba nic więcej. Fajni ludzie, dobra pogoda i sytuacje warte wspomnień.
Ińsko zawsze będzie dla mnie podróżą przynoszącą na mojej twarzy uśmiech, bo każda chwila, gesty, sytuacje, miejsca, od razu otwierają w mojej głowie film z przeszłości, jednych z najciekawszych chwil w moim życiu - pełnych akceptacji i pełni życia.
A Wy? macie takie miejsca?


czwartek, 31 marca 2016

trasa chociwel ińsko

Znacie trasę Szczecin - Chociwel?
Bardzo charakterystyczna trasa, bo trasa która kiedyś była lotniskiem z betonowych płyt. Obecnie przerobiona na szeroką drogę asfaltową, chociaż w razie konieczności może być alternatywą i pasem awaryjnym dla samolotów, bo jego szerokość i brak roślin na poboczach nadal umożliwiają lądowanie w warunkach nagłych i koniecznych.
A kto nie był na tej trasie lub nigdy nią nie jechał, to ma okazje zobaczyć ją w filmie "Młode Wilki" z 1995 roku.
Tak to właśnie w Szczecinie i okolicach  film był kręcony i odcinek tej trasy również został na filmie uwieczniony.
Najlepszy film Polski wszech czasów. To właśnie tą trasą jedzie cała ekipa filmowa - szeroką, otwartą autostradą, przy której (w obu kierunkach) znajdują się ogromne postoje.
Na postojach, można spotkać wiele osób, które uczą się jeździć samochodem - można tu zrobić kilka manewrów, osoby uczące się jeździć na motorze, a nawet jest to dobre miejsce aby zrobić pierwsze kroki na rolkach.
Kiedyś często tam jeździłam i własnie tam też pierwszy raz prowadziłam samodzielnie samochód - świetne uczucie jak dla laika.
Poza tym są tam lasy mojego dzieciństwa i zbieranie grzybów z rodziną, więc każdy znajdzie w okolicach coś dla własnego wypoczynku.

Teraz rzadko kiedy mam okazję się tam wybrać, bo przeważnie jadę w innym kierunku, ale raz chciało mi się pojeździć, aby odreagować stresy i pobyć ze sobą, że dojechałam właśnie tam. 
Oto kilka zdjęć z tej drogi - pustej, betonowej, mimo że traktowanej jako droga szybkiego ruchu. Teraz jakby ruchu było mniej - może przez drogi objazdowe, których kiedyś przecież nie było. Przejedźcie się kiedyś i zobaczcie jak szeroka a pusta jest to droga.